poniedziałek, 30 grudnia 2013

Girl time!

Oprócz jednego Pączka były same Babeczki!
Kiedy tylko młodzieniec wyszedł z anginy postanowiłam rozruszać go towarzysko i ściągnęłam do nas dziewczęta. Ciotkę Justynę z Zofią i Zuzią.  I zaprawdę powiadam, jeżeli ktokolwiek bardziej cieszy się na widok jedzenia niż ja (czyliż to w ogóle możliwe?), to jest to Zosia. To dziecko to marzenie każdej babci, ciążowa wizja każdej matki, pewnik dla każdego taty. Powiedziałam - niezbyt głośno - że muszę zetrzeć ser do spaghetti i od razu usłyszałam tupot małych stóp oraz radosne Sierek!Sierek!Sierek!  Niestety przy obiedzie okazało się, że Zosia nie do końca tak sobie wyobrażała ten serek, ale z grzeczności i tak obiad zjadła. Kajetan natomiast wpatrywał się w nią przy stole jak w obraz z tęczą malowaną i pod takim był wielkim wrażeniem, że zjadł miskę makaronu i poporsił o dokładkę. Zapomniał z tego wszystkiego, że od tygodnia gardzi jedzeniem i robi absolutnie wszystko, aby go uniknąć.
A jeszcze teściowa do mnie dzwoni i mówi, że dziecko nie powinno przy anginie pić mleka. No cóż, jakbym odstawiła mleko, to spokojnie mogłabym napisać, że żywiło się wiatrem i miłością. W czwartek już zaczął mieć sińce pod oczami z wygłodzenia i na szczęście piątkowe odwiedziny Zofii odwróciły złą passę. Dzięki ci Panie, bo nie wiem, kto by pierwszy padł: Kajetan z głodu, czy jego prababcia z rozpaczy, że nie je.


Okazało się również, że era ciastoliny w niejednym domostwie nastała :) Justyna, szykuj wałek i foremki, czas na kreatywne zabawy! Miałyśmy też wspaniałą opiekunkę do dzieci, która ogarnęła to stadko i pozwoliła nam sączyć herbatkę na kanapie. I kto powiedział, że macierzyństwo jest trudne ;)
























Ps. Mamy przeboski skutek uboczny anginy. Chowaniec przestawił sobie wewnętrzny zegar biologiczny i postanowił spać w nocy od 20:00 do 9:00. Względnie 10:00, jak dzisiaj. MATKO BOSKO CZĘSTOCHOWSKO, jak sobie na to zasłużyliśmy?! Ja wiem, że byłam grzeczna w tym roku, bo wiem, ale aż tak?! Tyle dobra, tyle szczęścia naraz?! Już 1,5 tygodnia śpimy do 9:00, jesteśmy wyspani za wszystkie czasy, jeszcze tydzień i mielibyśmy odleżyny! Oficjalnie: najlepsze święta Bożego Narodzenia ever! :)  Dzięki ci Mysikróliku, moja ty śpiąca królewno. Gdyby  nas w święta babcia z łóżka nie wyciągała przebąkując coś tam, że godzinę temu miał wziąć antybiotyk, to byśmy w ogóle spod kołdry nie wychodzili. A wczoraj śpię w najlepsze i czuję przez sen, że coś się gramoli. Otwieram jedno oko, widzę: leży na mnie jakiś piękny rozczochrany trollik, patrzy tymi niebieskimi ślepiami, patrzy i pyta Jeśt ranek? No ba! 9:15! Życie jest piękne. A Skoczek na to To ja jeszcze sobie pośpię... No już bez przesady ;)

W czwartek muszę ich obudzić o 6:15 do żłobka i do pracy. Ból.

3 komentarze:

  1. od 20:00 do 9:00!?? rozpusta! a Kajtuś śpi w dzień?

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. W normalnym harmonogramie dnia (pobudka do żłoba o 6:15) owszem, między 12:00 a 14:00. W weekendy już nie zawsze śpi, delektuje się czasem z nami ;) a teraz kiedy wstaje tak późno, to już nie ma mowy o drzemce. Ale szczerze mówiąc wolę spanie do 9:00 niż walkę z kładzeniem na drzemkę :) Pozdrawiam!

      Usuń
  2. Taaaakkk, Zofia bywa inspiracją jedzeniowa i dla moich chudzielców:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails