wtorek, 14 stycznia 2014

Wóz strażacki

Rozmawiamy sobie pewnego dnia z moją koleżanką Anitą na temat ulubionych zabawek naszych synów. Ja mówię: łódź połodna, Anita na to: wóz strażacki. I nic by w tym nie było problematycznego, gdyby nie to, że Antoni ze swoim wozem strażackim chodzi spać! Nie jest łatwo wgramolić się do łóżka z wielką plastikową zabawką. A nie chcemy przecież, aby dziecku wbijała się w nocy drabina w pupę. Sprawdzam więc na Allegro - nie ma maskotki w kształcie wozu strażackiego. Cóż za niedopatrzenie! Łodzi podwodnej zresztą też nie ma. Ja nie wiem jak to możliwe... jak żyć z małym chłopcem w tej sytuacji, jak żyć? ;)
Lukę postanowiłam wypełnić.



Po kolei. Wycięłam poszczególne elementy wozu:


 Dokonałam przymiarki, aby sprawdzić, czy wszystko się zgadza i do siebie pasuje. Ostatecznie wąż mocno skróciłam, aby pojawiła się tam przestrzeń, a wyżej miejsce na drabinę.


Z kawałka materiału wycięłam kształt o ok. centymetr większy niż kształt wozu i naszyłam wzór z filcu. Następnie uzupełniłam wszystkie szczegóły. Oddałam też do oceny specjaliście i otrzymałam zwrotkę z uwagą, że dziabina jest źle i że nie ma strazaka, oj nie ma. No cóż, z drabiną nic się nie dało zrobić, ale strażaka szybko stworzyłam i doszyłam. Taki angielski mi wyszedł, w żółtym kostiumie. Pewnie dlatego, że sugerowałam się strażakiem z Peppy ;) 


A na końcu wypchałam wypełniaczem do poduszek i zszyłam. A takie ładne zdjęcie zrobił w niedzielę Pączek:



7 komentarzy:

  1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce15 stycznia 2014 00:14

    Jestem beznadziejną matką, ja daję dziecku trzepaczkę do jajek do zabawy :D

    OdpowiedzUsuń
  2. Zapraszamy do Klubu Złej Matki. Obrady przy śniadaniu o 8:00, wstęp wolny, ale na przyjęcie do klubu należy sobie zasłużyć jakąś opowieścią z cyklu "porażki macierzyństwa" :] Następnie rozkładamy produkty spożywcze, robimy piknik i dzielimy się historiami z dnia poprzedniego, które udowadniają słuszność członkostwa w klubie. Od razu człowiekowi lżej na sercu. Z innej beczki: czy to imię już na 100% wybrane? Potrzebuję tej wiedzy :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce15 stycznia 2014 03:26

      Porażki macierzyństwa???? Proszę bardzo....parówki w każdej ilości, ponieważ w przeciwnym wypadku niczego innego nie zje i jajecznica na margarynie. Może być? :D Imię niewybrane, przynajmniej nie przeze mnie. Czekam na iskrę Bożą po wyjęciu z brzucha ;)

      Usuń
    2. Masz szczęście: parówki otwierają każde drzwi w Klubie Złej Matki. Ale zmartwię Cię, nie przebiłaś mojej historii, kiedy to w zeszłym roku, w zimie, poszłam na spacer z dzieckiem lepić bałwana (a wychodził z choroby). 50 m od klatki stwierdziłam, że dziwnie jakoś wygląda. No cóż, wyglądał dziwnie, bo był bez butów, w samych skarpetkach :D

      Usuń
    3. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce16 stycznia 2014 01:30

      Chylę czoła :D nie wątpię, że zostałaś prezesem Klubu :D

      Usuń
    4. mistrzostwo świata :D / Renia

      Usuń
  3. Przeczytałam sobie Twoją historię o PRAWIE zdrowym synu i bosym spacerku i przypomniało mi się, że mam dla Ciebie "przepis" na inhalację przeciwkaszlową...:)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails