wtorek, 4 marca 2014

Hulajnoga po raz pierwszy i Kociak

Zima była łaskawa tego roku, na hulajnodze jeździliśmy w lutym! Oczywiście potomek trenował w domu. Poza tym pierwszy w życiu deser w Kociaku (raczej nie powtórzymy tej przygody, Astra za 7 czy 8 zł w takim lokalu mnie obraziła). A na prawdziwy filmowy deser - mój personal shopper w akcji. Oto pamiątka z zimy.

5 komentarzy:

  1. A na rowerku biegowym Kajtuś śmiga?

    OdpowiedzUsuń
  2. Oj śmiga, śmiga. Dogonić go nie możemy :) póki co rowerek zdecydowanie wygrywa z hulajnogą!

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja kupilam te rozreklamowana mini micro, ale przyznaje ze nie bez powodu rozreklamowana.Naprawde swietnie sie sprawdza, jest lekka, mozna ja zlozyc (planuje zabrac nawet przy okazji nastepnego lotu!) i mala w niej smiga az milo.Rowerek drewniany tez ma, ale jednak to latwiej niesc.Jest bardzo zwrotna i jak sie meczy to moge ja ciagnac.Dzis np przywiazalam chuste.
    Na poczatku tez myslalam ze przegrywa z rowerem;)
    Ah te dylematy odziezowe;)

    OdpowiedzUsuń
  4. A ile miesięcy miał jak zaczął śmigać? Bo się zastanawiam czy dla mojej Pannicy (aktualnie 17msc) kupować już biegowy, czy w maju/czerwcu będzie na ją dobry... Powiesz jak było u Was? :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Rowerek dostał na 2 urodziny i nauczył się jeździć w tydzień :) To było w czerwcu zeszłego roku.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails