poniedziałek, 21 kwietnia 2014

Bo w Wielkanoc było...


CIEEEEEEPŁO!!!
Jezu, coś zmartwychwstał, jak to kiedyś człowiek  nie doceniał temperatury powyżej 16 st. C. Odkąd mam dziecko błogosławię każdą taką godzinę. Spędziliśmy w sumie 50% Świąt na dworze. Większość czasu w stroju nieoficjalnym, bo w trampkach i bluzach. Na rowerach, małych rowerkach i pieszo. Pierwszy raz w tym roku jeździłam na rowerze! Wybraliśmy się rowerami wraz z tatą (alias Dziadkiem) i dziecięciem na dworzec oglądać pociągi. Tak sobie siedzieliśmy na Dworcu, dziedzic jadł loda i co 3 minuty pytał Cy jus jedzie pociąg???. Kto wpadł na to, że niedzielę wielkanocną pojedzie jakikolwiek pociąg?! To sobie posiedzieliśmy ;) Dziadek w niedzielę spędził na pacerku jakieś 4-4,5 godziny. Dziecko straciło przytomność o 18:30 po kąpieli. Dziadek na szczęście nie ;)
Poza tym... będę gruba. Mamusia zrobiła tak wspaniałe jedzonko, że nie mogłam się oprzeć. I ten tort. Rower zdecydowanie tego nie załatwi. No ale endorfiny po prostu szalały w mózgach :) A  do tego wszystkiego na działce kwitną tulipany i jabłonie.





Ps. Trochę mi głupio, że mama (alias Babcia) po przepracowanej i nieodespanej nocy wgrała wieczorem zarówno w Cluedo jak i Kocham cię Polsko ;)


3 komentarze:

  1. Pogoda zdecydowanie wplywa na moje samopoczucie!
    A rowery to u nas w uzyciu przez caly rok.Dziecie wlasnie dostalo dwokolowy i w 10 min opanowalo samodzielna jazde :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Ejjj, a czemu melina nieczynna dla ogółu społeczeństwa? :/

    OdpowiedzUsuń
  3. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce27 kwietnia 2014 09:53

    "Poza tym... będę gruba" - skojarzyło mi się jednoznacznie :D ale wiesz, mam teraz prawo.... ;)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails