czwartek, 22 maja 2014

Powroty ze spacerów

- Kochanie, może już byśmy poszli do domku?
[echo, echo, echo]
- Myszko, chodź, już może wrócimy, co?
[słyszę wiatr omiatający konary drzew]
- Kajuś, mama jest zmęczona. Pójdziemy do domu?
[Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie...]
- Kajtuś, tata z mamą wracają do domu. To na razie, paaaaa!
[Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.]

 - Jeżeli nie pójdziesz z nami do domu, to lodów nie będzie!.

Negocjacje przebiegają w kolejności: prośba, groźba, szantaż. Co o idei powrotu ze spaceru sądzi nasz syn rodzony? Ano to :D

 

środa, 21 maja 2014

Na rocznicę

Bukiet z konwalii, taki sam jaki w dniu ślubu miałam. I nic się od tego czasu nie zmieniło, oprócz tego, że nas przybyło :) Kocham tak samo mocno.

 Z brodą jeszcze bardziej niż bez :)

środa, 7 maja 2014

A dlacego?

W pewną sobotę pod koniec kwietnia zostaliśmy zaproszeni na urodziny Olusia. Wpadłam wówczas rano na  pomysł, że będę spisywać wszystkie pytania jakie zada nam dziedzic, aby później mieć obraz tego ile musimy się nagadać w ciągu dnia. Skapitulowałam gdzieś po koniec jazdy samochodem. Ale spisałam wszystkie pytania, które padły w samochodzie po drodze na urodzinki. I z dumą mogę zadeklarować: na każde pytanie odpowiedzieliśmy! Lecimy :)

- Gdzie jedziemy?
- Cy będą piłki?
- A jaki prezent?
- Cemu tu się pokrywa droga?
- Cemu tam jedzies?
- Cemu skoczysz do nowego mieszkanka?
- Cemu jedziemy koło lotniska?
- Cemu stoimy?
- Cy pojedzie pociąg?
- Gdzie stoi siamolot?
- Cemu nie ma siamolotu?
- Gdzie jedziemy?
- Gdzie mamusio jesteśmy?
- Sprawdziłaś jedną rzecz?
- Gdzie jedziemy?
- Cy jedziemy do Olka?
- Dlacego jedziemy do Olka?
- Cy jedziemy na urodziny Olka?
- Cemu jedziemy na urodziny?
- Cemu tędy jedziemy?
- Cemu droga się pokrywa?
- Cy nie będziesz skręcał?
- Gdzie jedziemy mamusio?
- Cy jus jesteśmy?

Jeżeli jakieś pytanie padło więcej niż jeden raz, to najprawdopodobniej w rzeczywistości padło więcej niż 3 razy, ale już nie miałam siły tego spisywać.


 Zdjęcie pt. Współcześni tatusiowie :)

Dużo radości i szczęścia w życiu Olusiu, bawiliśmy się wspaniale :)

sobota, 3 maja 2014

Syna poznaje się w chorobie

- Cy jesteś chora?
- Tak.
- A dlacego?
- Bo mnie zaraziłeś.
- Jesteś smutna? Nie bądź smutna.
- Nie jestem smutna, tyle że gardło mnie boli i taką mam minę.
- Pocytam ci bajeckę, chces?
- No pewnie.
- Lezysz już w łózeczku?
- Tak.
- Dobla, to idę po ksiązkę. Będe cytał mamusiowi.
[poszedł po książeczkę do pokoju, przyniósł taką o bałwanku; usadowił się na kołdrze, oparł o moje nogi, czyta]
- Bałwanek siedzi siobie na dachu. Na dole siom ciukierki i lizaki. Nie jemy cukierków, bo psiują się zięby. Dalej. Psysły dzieci. Dalej. Oooo, nie ma dzieci, psysły zwierzątka. A co to za zwierzątko?
- Hmmm, bóbr chyba.
- Psysły zwiezątka. Jeśt bóbl, mały bóbl, zieziórka, ooo, zieziórka tu jeśt, popac :) i kotek i... Cio to jest?
- Sarenka.
- I siarenka. Koniec! Teraz pseczytam inną, ale pamiętaj, ostatnią!
[pobiegł do pokoju po inną książkę i woła: Tato, ja naucyłem cytać! Naucyłem cytać! Cytam mamusiowi!]
Wrócił, przytulił się i mówi: kocham cię mamusio, cy jus jesteś zdlowa?

A teraz będę beczeć :)
Żeby dosłodzić, to jeszcze taką fotkę dodam (z telefonu), z odwiedzin u babci Bożeny.


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails