czwartek, 22 maja 2014

Powroty ze spacerów

- Kochanie, może już byśmy poszli do domku?
[echo, echo, echo]
- Myszko, chodź, już może wrócimy, co?
[słyszę wiatr omiatający konary drzew]
- Kajuś, mama jest zmęczona. Pójdziemy do domu?
[Stójmy! - jak cicho! - słyszę ciągnące żurawie,
Których by nie dościgły źrenice sokoła;
Słyszę, kędy się motyl kołysa na trawie...]
- Kajtuś, tata z mamą wracają do domu. To na razie, paaaaa!
[Kędy wąż śliską piersią dotyka się zioła.
W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie,
Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła.]

 - Jeżeli nie pójdziesz z nami do domu, to lodów nie będzie!.

Negocjacje przebiegają w kolejności: prośba, groźba, szantaż. Co o idei powrotu ze spaceru sądzi nasz syn rodzony? Ano to :D

 

4 komentarze:

  1. Jakbym widziała nasze powroty ze spacerów,z tą tylko różnicą,że jak w końcu się uda wynegocjować powrót to droga do domu okraszona jest dzikim rykiem mojego dziecka.

    OdpowiedzUsuń
  2. Prośba, groźba, szantaż - ta sama kolejność:) Witamy w klubie:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Szantaż zawsze działa :-) Szczególnie jeżeli obiektem szantażu są słodycze :-)

    OdpowiedzUsuń
  4. Spójrzmy na pozytywne strony: lepiej tak, niż jakby siedziały przed tv :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails