sobota, 3 maja 2014

Syna poznaje się w chorobie

- Cy jesteś chora?
- Tak.
- A dlacego?
- Bo mnie zaraziłeś.
- Jesteś smutna? Nie bądź smutna.
- Nie jestem smutna, tyle że gardło mnie boli i taką mam minę.
- Pocytam ci bajeckę, chces?
- No pewnie.
- Lezysz już w łózeczku?
- Tak.
- Dobla, to idę po ksiązkę. Będe cytał mamusiowi.
[poszedł po książeczkę do pokoju, przyniósł taką o bałwanku; usadowił się na kołdrze, oparł o moje nogi, czyta]
- Bałwanek siedzi siobie na dachu. Na dole siom ciukierki i lizaki. Nie jemy cukierków, bo psiują się zięby. Dalej. Psysły dzieci. Dalej. Oooo, nie ma dzieci, psysły zwierzątka. A co to za zwierzątko?
- Hmmm, bóbr chyba.
- Psysły zwiezątka. Jeśt bóbl, mały bóbl, zieziórka, ooo, zieziórka tu jeśt, popac :) i kotek i... Cio to jest?
- Sarenka.
- I siarenka. Koniec! Teraz pseczytam inną, ale pamiętaj, ostatnią!
[pobiegł do pokoju po inną książkę i woła: Tato, ja naucyłem cytać! Naucyłem cytać! Cytam mamusiowi!]
Wrócił, przytulił się i mówi: kocham cię mamusio, cy jus jesteś zdlowa?

A teraz będę beczeć :)
Żeby dosłodzić, to jeszcze taką fotkę dodam (z telefonu), z odwiedzin u babci Bożeny.


5 komentarzy:

  1. Jestem pełna podziwu dla Kaja, że tak piękne dialogi z wami prowadzi... przypomij mi Olu, ile on już ma... Pozdrawiam, życzę zdrowia, oraz samych tak pięknych, jak te chwil
    z synkiem. Kasia od Karinki ;)



    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jak by nie liczyć: 3 latka za miesiąc! taka gaduła się trafiła, po mamie ;)

      Usuń
  2. No i właśnie to jest kwintesencja macierzyństwa, rodzicielstwa :) PS. przy końcówce też się rozbeczałam...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails