wtorek, 10 czerwca 2014

Wycieczka rowerowa

Po drodze była stacja PKP, lody, plac zabaw w Borui, spacer po lesie. Całe przedpołudnie spędziliśmy na rowerach! Tatusiowi Skoczkowi nie powiemy o tych odcinkach, które dzieliliśmy z samochodami!
Wnioskując po zakończeniu, ostatnia część wyprawy nie trzymała w szczególnym napięciu ;)


7 komentarzy:

  1. A z milionow blogow wy nadal u mnie w pierwszej piatce mysle;) (nie wiem, nie liczylam.strzelam). Fajnie sie czyta, oglada. No i na dodatek zwykle mniej ciekawia blogi z dzieciem o przeciwnej plci do mojego. Fajna z was rodzinka. Pozno juz, nie wysile sie na nic wiecej niz "fajne"...

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ napisałaś dużo więcej niż "fajne" :))) Doceniam bardzo i dziękuję. I może mnie to zmobilizuje do częstszego pisania, choć obawiam się, że będzie wręcz przeciwnie po oddałam bratu jedyny kabel USB i nie mam jak zdjęć zrzucić z aparatu :]

      Usuń
  2. Ostatnia scena rozczulająca. Kajtek ma naprawdę fantastycznego dziadka, tylko pozazdrościć:)

    OdpowiedzUsuń
  3. Już myślałam, że się nie doczekam nowej notki :)

    U nas też każda wyprawa rowerowa kończy się drzemką. Całe szczęście mamy fotelik Siestę, więc można trochę Małą "położyć". Super ta Wasza wycieczka!

    OdpowiedzUsuń
  4. Cza - der - ski dziadek! Zazdrościmy! U nas dziadków już brak, a taki to by się przydał w szczególności :) Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  5. Ja, czyli DZIADEK bardzo dziękuję za miłe słowa.

    OdpowiedzUsuń
  6. A my jeszcze nie zaczęliśmy wypraw rowerowych z Hanią, a jej Tato już się boi i marszczy na samą myśl o wycieczce.... zobaczymy, czy do czasu mu trochę przejdzie...

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails