czwartek, 3 lipca 2014

Rok trzeci (projekt Fotel)

Udało mi się, udało. Nie przeoczyłam żadnego miesiąca. Mam rok 3 na fotelu, trzeci rok fotografowania bobasa, dzidziola, chłopca. Czy tylko dla mnie on jest taki piękny? :) Oczywiście obiektywna  nie jestem (święte prawo matki). Moje dziecko jest najwspanialsze na świecie! Te zdjęcia pokazują tylko i aż, jak zmieniał się fizycznie. Ja wiem, jak zmieniał się psychicznie, jak rozwijała się jego niesamowita osobowość, jak wybuchały kolejne umiejętności. Rok temu w czerwcu mówił zaledwie pojedyncze słowa, takie jak mama, tata, dam, buła, apka, nyny. Trzy miesiące  później zapytał  na wakacjach Gdzie mamusia?, a jesienią zaczął mówić zdaniami. Wczoraj mówi do nas:
Ciocia rozłozyła pod zjezdzalnią taki matelac, żebyśmy nie zrobili krzywdy! a dziś, schodząc po schodach w Starym Browarze: To jest taka łodzia podwodna! Tu siom okienka - kółeczka i tam na dole się zanurza i się nurkuje tak pod wodę!
Jestem dumna z tego, jak pięknie i wyraźnie mówi. Zrozumienie go nie stanowi żadnego wysiłku, choć jest kilka słów, które w zabawny sposób zniekształca. Trudność sprawia mu chyba tylko głoska "f". Mamy więc przepiękne twory językowe, takie jak:
chłala (fala); żyrachła (żyrafa); telechłon (telefon). Uciekałem przed wielką chłalą dziadku!
Wszystko robi sam, wszystko mu się udaje. Potrafi zrozumieć żarty, potrafi się przekomarzać. Wie, kiedy zrobi coś złego i próbuje mnie wtedy udobruchać słodką rozmową. Często mówi nam, że nas kocha... Oczywiście trudno wyrazić słowami, co wtedy czujemy. A jeszcze bardziej serce topnieje, jak wyznaje miłość babci, dziadkowi. Ma tyle w sobie uczuć, jest tak niesamowicie nieskażony cywilizacyjnymi zaszłościami, kulturowymi natręctwami. Taki piękny, czysty, nieskalany umysł. Co czuje, to wypowie, jak chce, tak zrobi. Największą sztuką, jakiej się obecnie od niego uczymy, to pozwolić mu być sobą, nie temperować nadmiernie, nie urabiać do bólu, pozwolić mu na spontaniczność, nie popędzać, nie strofować. Pozwalać, by w naszym cieple pęczniała i rozwijała się jego osobowość, jego pewność siebie, jego inteligencja. Nie narzucać, ale dorzucać do tego rodzinnego pieca, aby dawał jak najwięcej ciepła i bezpieczeństwa...
A z resztą, nawet nie mamy kiedy go upominać i temperować, dziecko nam się trafiło tak cudownie łatwe i elastyczne. Nie przywiązuje się obsesyjnie do rzeczy, co pozwala mi na pięlęgnowanie chaotycznej strony mojej natury. Pakując się na wakacje mogę zapomnieć o książce, którą aktualnie czyta, o maskotce, którą lubi. Wybaczy, zastąpi czymś innym, nie przeżywa. Smoczek? Zapomniał w jeden wieczór. Odstawianie butelki? Wyrzucił ją do śmieci po tym, jak przegryzł ostatni smoczek i usłyszał, że nowego nie dostanie.
Bunt dwulatka? Nie znamy. Bunt trzylatka? Może przed nami. Raz się zbuntował w sklepie i położył w kolejce, zamiast w niej stać. Powiedział, że nie wstanie. I cóż... tylko sobie samej mogę to zarzucić, bo spędziłam w tym sklepie 45 min. Zdaje się, że Skoczek też był bliski położenia się w kolejce w ramach protestu.
Kajetan jest typem sportowca. Niestety nie dla niego mozolne układanie puzzli. Ale jeżeli chodzi o rower czy bieganie, jego energia praktycznie nigdy się nie kończy. Skacze jak małpka po placu zabaw i już nawet wysokości przestał się bać. Pracami plastycznymi się brzydzi. Jestem chyba jedyną matką, która nie ma ścian w mieszkaniu pomazanych kredkami. Nie pamiętam nawet ostatniego razu, kiedy trzymał kredkę w ręku! Jego ulubione zabawki to samoloty, samochodziki, koparki. Samoloty w szczególności - te wielkie Lego i te małe. Tankuje je, zapełnia pasażerami, startuje, ląduje. Ulubiona książka również jest o pojazdach (tak, ciociu Karolino, to książka od Was!). Uwielbia też książki, które się opowiada (Mamoko oraz ul. Czereśniowa). Ku mojej rozpaczy nie chce słuchać powiastek o Piotrusiu Króliku.
Lubię też te jego małe dziecięce lęki, nie walczę z nimi nadmiernie. Nie lubi na przykład much, pająków, owadów generalnie. Chociaż fascynują go też w pewien sposób, woli je trzymać na dystans.
Najbardziej kochamy jak opowiada coś albo kiedy śpiewa. Recital zazwyczaj ma miejsce przed spaniem. Wyłączam wówczas tv, żeby posłuchać. Żaden program nie może się z tym równać.
Kocham, kiedy mówi do mnie  O dziękuję mamusio, dziękuję! odbierając talerz z kolacją. I kocham się budzić i pierwsze co widzieć, to blond czupryna małego K i czarna czupryna dużego K. Powiedzieć, że mam szczęście w życiu, to mało, naprawdę za mało :)










Lewy górny róg to 2 lata i 1 msc i  lecimy po kolei od lewej do prawej kończąc na czerwcu 2014. Tam w żółtych spodniach (takich samych, jakie ma strażak Sam!) siedzi sobie trzylatek :)
A tu jeszcze całkiem podoba minka 7 miesięcznego i 2l 8m Kajka.
























Fotel: ROK 1 , ROK 2.

9 komentarzy:

  1. W ubieglym roku robilam co mc portrety, ale jak je potem polaczylam to wydawalo mi sie ze malo co mi sie dziecko zmienilo:) No ale zmienilo i zmienia oczywiscie. Usmiechalam sie czytajac bo pewnie wielu rodzicow, jak i ja rozpozna to i owo. Tak w ogole poki co okres dwulatka lubilam chyba najbardziej. To tak by the way. Corcia wprawdzie szybko raczej mowila, tak skapila polskiego mimo ze go rozumiala,az sie nagle otworzyla i potok zdan mnie zalewa! Gdzies to w niej siedzialo zatem. A jeszcze wracajac do wygladu i nawiazujac do ostatniego zdjecia, to choc robi sie starsza, powaznieje,wlosy rosna, tak czasem widze w tej buzce tego bobasa jeszcze:)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Piękne jest to Twoje dziecko takie, że dech zapiera. Wczoraj podglądałam :) i muszę pochwalić to jak cudownie ją ubierasz i czeszesz. Nawet jeśli się nie zmienia mocno z miesiąca na miesiąc, to takie piękne oblicze trzeba fotografować regularnie :)

      Usuń
    2. Ojej dziekuje. Teraz jestesmy na wakacjach wiec pewnie bede miala milion zdjec;) tyle ze raczej nie czesze a zbieram potargane, posklejane wlosy do gory;) Jeszcze a propos mowy to pamietam podniete z kazdego pojedynczego slowa.Nawet kiedys, jadac samochodem, mowilismy z mezem ze tak to cieszyc sie moga tylko rodzice. Dzis przyznam ze czasem mysle sobie, posiedz w ciszy, na chwilke! Choc wiem ze kiedys minie i bedzie mi brakowac... Ale ona naprawde nadaje bez przerwy, przez kilka godzin potrafi...

      Usuń
  2. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce3 lipca 2014 23:26

    "Rok temu w czerwcu mówił zaledwie pojedyncze słowa, takie jak mama, tata, dam, buła, apka, nyny" - teraz my jesteśmy na tym etapie :) czekam na ten wylew zdań ;D

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Dominika, to jest najlepszy okres, będziesz sikała ze śmiechu i przypomnisz sobie dlaczego chciałaś mieć dzieci, hehe.

      Usuń
  3. Ach jakże on się zmienił! I jednocześnie: nic się nie zmienił! nie wiem czy rozumiesz :)

    OdpowiedzUsuń
  4. Uwielbiam ten "fotelowy projekt" :) Może jak ogarnę temat mojego fotela, to przy pannicy XYZ ;) zgapię ten pomysł od Ciebie ;D No i pięknie napisane Kochana, jak zwykle :) Ja niestety wiem, co to bunt dwulatka, ale też bym tej mojej niepokornej Zofii w życiu nie zamieniła na żadną inną :) Tak to już jest z nami-matkami, że kochamy te nasze Szkodniki bezgranicznie :) ps. poproszę zdjęcie w spodniach strażaka Sama - cudne jest :)

    OdpowiedzUsuń
  5. Ależ Cię Ola rozumiem i podzielam te wszystkie pięknie opisane chwile, uczucia i emocje :)

    Pozdrowienia!

    OdpowiedzUsuń
  6. Jak ten czas leci...łał....
    Olka,dziękuję za każdy wpis!!! i za te co będą....
    Jesteś tak inna, wręcz nie-dzisiejsza... Medalowa Mama i wzór do naśladowania!!
    O mamusiu...dziękuję,dziękuję!!
    Do kolejnego napisania...i dla Was i Malinki udanych wakacji!!
    Cieplutko pozdrawiam, wierna Ania

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails