wtorek, 7 października 2014

Ślub

Na śluby chodzimy nieczęsto, żeby nie powiedzieć w ogóle. A ten nie dość, że był, to jeszcze był wyjątkowy! Fotorelacji niestety nie będzie, bo to nie mój ślub, abym publikowała zdjęcia obrączek i przysięgi (a szkoda, bo zdjęcia przepiękne :)) Ale mojego małego tancerza na parkiecie chyba mogę uwiecznić!
- Mamusio, a kiedy będziemy tańcyć? Ooooć ze mną tańcyć!
- Cy jus gra muzyka?
- Pokazać ci obrocik?
I tak do 21:00! :)
O 22:00 przyczłapał się biedak resztką sił (wcześniej przez godzinę lokalizowałam go po ruchu firanek przy oknach i falujących obrusach dalszych stolików), usiadł zmarnowany na moich kolanach i wyjęczał:
- Jus cem iść spać mamusio.
Na to hasło tata Karol zerwał się na równe nogi i popędzili razem na górę. Jak poszłam zobaczyć na jakim są etapie, to zastałam ich już w objęciach. Dodam dla usprawiedliwienia Skoczka, że nie widzieli się z Chowańcem 5 dni, bo spędziłam je z małym u babci na wsi.
Wróciłam na imprezę i jak przystało na 17 tydzień ciąży opadłam z sił koło 2:00. Znowu mnie babcia przebiła :)

 No ile można czekać w ekscytacji... w końcu trzeba się zdrzemnąć :)
























Przez chwilkę czułam się jakbym miała siostrę :) Dzięki Justynka, byłaś najpiękniejszą panną młodą!



 - Słuchaj dziadku! Jus widziałem to wesele i kociółek. Cy mozemy iść pobiegać?


 Znalazła się kompanka jakby szyta na miarę. Podobny poziom energii :) Pozdrawiamy Amelkę







 Tak pięknego ślubu i wspaniałego wesela nie da się zapomnieć :)


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails