niedziela, 23 listopada 2014

Statek kosmiczny

(czyli zabawa na dwie godziny!:)
Kiedy byliśmy mali, to budowaliśmy z moim bratem dom z krzeseł, puf, stołu i koca. Był doskonały, miał nawet okna. Dach naprawialiśmy dachówkami z książeczek z twardą oprawą. Tego typu kryjówki były jedną z moich ulubionych zabaw.
Kajetan długo nie interesował się budowaniem tego typu konstrukcji. Jedno indiańskie tipi z tesco już przewinęło się przez nasz dom. Tyle, że teraz już byśmy się do niego nie zmieścili. Poza tym po wyjściu z niego nasze naelektryzowane włosy (czyt. pióra) stały dęba :)
Zbudowaliśmy więc coś całkiem autorskiego, kiedy taty nie było w domu...





Był nawet niskobudżetowy catering pokładowy:

Oraz przynajmniej jeden doświadczony kosmonauta.























Najbardziej podobało mi się kiedy Kajetan przykrywał kocykiem Prosiaka i Kłapouchego, całował na dobranoc i mówił "No dooobla, tlochę was pogłaszczę. Ale tylko chwilkę!". No jest jakaś szansa, że mi ktoś poda szklankę wody na starość :D

2 komentarze:

  1. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce24 listopada 2014 07:11

    No wody i może poda, ale głaskać będzie tylko chwilkę ;D

    OdpowiedzUsuń
  2. My dzisiaj miałyśmy podobny tunel :D :D :D

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails