poniedziałek, 29 grudnia 2014

Czy offspringi śpią w jednym łóżku?

Na te i inne pytania dotyczące offspringów* musieliśmy odpowiedzieć w przeciągu ostatniego miesiąca. Było też pytanie o to, czy offspringi muszą codziennie się kąpać i czy pamiętamy jak babcia przytulała szkietela. Oczywiście, pamiętamy!
To jest post z serii: uważaj, jaką muzykę wozisz i puszczasz w samochodzie, bo jedna z ulubionych płyt młodości może się szybko zamienić w najbardziej znienawidzoną płytę z młodości. Skoczek już oficjalnie uznał, że czuje się jak więzeń z Guantanamo torturowany muzyką. No bo ile razy pod rząd normalny człowiek może wysłuchać kawałka "Self  esteem"? WIELE! 
Oczywiście uwieczniliśmy jeden z występów. Dwa słowa komentarza do filmu:
1. Opis zrobiłam po angielsku, bo liczę na to, że Dexter obejrzy film i zaprosi nas do Kalifornii na wakacje (a chłopaków na koncert). Mogę jechać nawet z noworodkiem na ręku :) 
2. Tak, wiem, o czym jest ta piosenka. No cóż, jak mówiłam wcześniej - uważajcie, co puszczacie dzieciom w samochodzie ;) Pocieszam się, że murzyński rap miałby dużo gorszy tekst! Jak się tak głębiej zastanowić, to nawet nie jest tak bardzo bardzo nieodpowiedni kawałek...


* (sł. rodz. Tok. Offspring - (czyt. ośpring) szkielet lub część szkieletu, widok ze zdjęcia RTG, uwieczniony na okładce płyty SMASH zespołu The Offspring. Offspringi najprawdopodobniej żyją  w stadach i mogą, lecz nie muszą, być nazywane zamiennie szkieletami. Tryb życia stabilny. Ustalono, że śpią w swoich łóżkach i muszą kąpać się codziennie. Nie muszą myć głowy, gdyż nie posiadają na niej owłosienia.
Poniżej babcia Magda przytulająca jednego z osobników. + 10 do szacunku u wnuka ;)

środa, 24 grudnia 2014

Wesołych Świąt 2014!

Pamiętajcie, że chodzi o to, aby było wesoło, a nie idealnie :)



Wesołych Świąt życzą: Akacja, Skoczek, Piękny Lolo i Piękny Olo :)







Sesja odbyła się w naszej sypialni i absolutnym amoku. Wróciliśmy ze sklepu z choinką, była godzina 14:30, słońca w ciągu dnia nie było ani przez minutę, a właśnie zbliżał się moment kiedy (jeżeli gdziekolwiek jest) miało zajść. Lampy nie posiadam, blendy zapomniałam wyciągnąć. Gdyby dziecko nie miało ochoty zostać gwiazd(orem)ą obiektywu, to na pewno by się nie udało. W przyszłym roku będzie poziom nightmare. Przekonać 4 latka i roczniaka do jednoczesnego uśmiechu przed obiektywem.  Babcia Zdzisia będzie musiała upiec kontener pierników, żebym mogła tego dokonać! ;)
Na szczęście tym razem ciągłość została zachowana. A ponieważ porównania wprost uwielbiam...


 Jeszcze raz WESOŁYCH ŚWIĄT! I oby każde następne Święta Bożego Narodzenia odbywały się w gronie wyłącznie większym, nigdy mniejszym :)
***

ps. i radujmy się, bo Media Expert już wkrótce przestanie nas informować o tym, że włącza niskie ceny... Skoro ja, osoba nie oglądająca TV, wciąż widzę tę reklamę (na tvn Player i YT), to co muszą przeżywać użytkownicy kablówki!

wtorek, 23 grudnia 2014

Pakowanie prezentów

Uwielbiam! :)
Uwielbiam wymyślać, dopasowywać, miesiącami zastanawiać się co dla kogo. Słucham, zapisuję sobie w kalendarzu pomysły na prezenty przez cały rok. Mam tam tabelkę z podziałem na osoby, w tym rodzina i przyjaciele, i tam wpisuję propozycje. W tym roku po raz pierwszy odbyło się w naszej rozrastającej się (wiem, bo głównie ja się rozrastam!) rodzinie losowanie. To jeszcze większa odpowiedzialność! Nie ma już wymówki, że 20 prezentów było do zrobienia, więc już nie miałam głowy do wymyślania. Tym razem mam dwa (a razem ze Skoczkiem cztery) prezenty do kupienia dla najbliższych. Większy budżet na osobę, więcej czasu na przemyślenia, więcej przestrzeni do zagospodarowania. Wyzwanie na miarę matki na L4 ;)
Pakowanie jest równie przyjemne i równie ważne! To miłe dostać prezent, do którego ktoś się mocno przyłożył i poświęcił mu czas. To po prostu świadomość, że ktoś nam właśnie ten czas poświęcił. Uwielbiam prezenty zapakowane tak, że aż się nie chce otwierać. Pewnie Skoczek krzaczora i wstążki nie doceni, ale co tam, moje oczy są uradowane :))))



poniedziałek, 22 grudnia 2014

Czego nie będzie mógł dotykać dzidziuś? (film z jesieni 2014)

Po pierwsze, wypady na Stare Miasto - teraz mamy tak blisko, że ciepłe dni po prostu trzeba uczcić deserem w kawiarni! Po drugie mój ulubiony blok żywieniowo-konwersacyjny. Ja głównie rozkoszuję się widokiem jedzącego dziecka (mam to po mamie i babci), ale konwersacja w tle jest równie ciekawa. Dowiemy się z niej czego dzidziusiowi nie będzie wolno dotykać i dlaczego! Poza tym grzyby, ośpringi, zabawy z tatą. Na samym końcu dowiedzieć się można dlaczego bycie ojcem nie należy do zajęć prostych i wypoczynkowych, ale jednocześnie można je zaliczyć do bardzo zabawnych :)


ps. A propos żywienia dziecka: dziadku, mam nadzieję, że syn żartował twierdząc, że dostał od Ciebie niedawno lizaka :] Jeżeli nie, to interpretuję to jako dobrowolne zgłoszenie się do asysty przy pierwszym samodzielnym wyjściu do stomatologa. Ostatni przegląd w przedszkolu przegapiliśmy z powodu zapalenia oskrzeli, więc bardzo się cieszę, że mamy wolontariuszy do pójścia do dentysty. I jeszcze jedno na koniec: plomba mi wypadła. Wspomnij te kolorowe landrynki w przeźroczystych woreczkach z naszego dzieciństwa :) Te, co to wszyscy jedliśmy, a każdy omijał białe. Gdybym wiedziała jak to się skończy, to bym tego dziadostwa do ust nie wzięła. Buhuhu, kto ze mną pójdzie do dentysty?!

środa, 17 grudnia 2014

Świnki w kocykach

Nie jestem dobra w zabawach, które wymagają aktywności fizycznej. Ciąża to wymówka ;) Nie znoszę sportu, chyba że to spacer, rower albo pływanie. Z pływania i tak najbardziej lubię leżenie na plecach i wygrzewanie się w słońcu na spokojnej tafli jeziora.
Tak więc kiedy zostaję z synem sama wymyślam zabawy atrakcyjne dla nas obojga. Wspólne przygotowanie świnek w kocykach wg Nigelli było naprawdę świetną zabawą dla wszystkich uczestników. A na końcu można coś zjeść, idealna zabawa ;) Poza tym muszę po cichu przyznać, że kocham moją nową kuchnię i uwielbiam w niej spędzać czas...


 Wspólne pieczenie na razie nam nie wychodzi. Za dużo precyzji jest wymagane i za mało przy tym babrania w cieście. 

wtorek, 16 grudnia 2014

Uklepam, uklepam czyli jak się robi babki

Kilka migawek z lata 2014, tym milszych, że dziecko w pewnym fragmencie bardzo rozmowne. Zatrzymać ten okres rozwoju mowy to najważniejsze zadanie dla moich filmów obecnie :) Bo co buzię otworzy to piękne stworzenie, to inne genialności z niej się wysypują!


poniedziałek, 15 grudnia 2014

A tydzień owy trzydziesty i trzeci

Okazuje się, że jednak da się w miarę regularnie dokumentować ciążę numer 2! Szczególnie jak się ma zabawny brzuch, sterczący jak piłeczka (no, piłka lekarska powiedzmy) i przy odrobinie współpracy ze strony czarnych bluzek można straszyć ludzi zabawą  pojawiam się i znikam...
Nie ma, jest, nie ma, jest :)
























Wczoraj w Superpharm zdecydowanie wystawiałam go na pokaz, jak zobaczyłam kolejkę 3x zawiniętą dookoła sklepu. A skończyło się tak, że mimo wszystko po 3 min. zrezygnowałam z uczestnictwa w tym cyrku i zarządziłam natychmiastowy odwrót. Cierpliwość moja jest minimalna obecnie i nie mam ani sił ani czasu na takie zabawy jak kolejki w sklepach. Wróciliśmy więc do domu zrobić kilka pamiątkowych zdjęć, bo już za 1,5 miesiąca pożegnam się z moją podskakującą piłeczką, która kryje w sobie - jak się okazało - dziecko większe niż to pierwsze i uwaga... posiadające ponoć włosy na głowie!!! Czyżby tym razem mały Skoczek? :)


 Ale mas smiesny pępek - podsumował starszy brat :)




wtorek, 9 grudnia 2014

Kaktus i lodzik, czyli dwie okładki dla dwóch dziewcząt

Pierwszy raz szydełkowy ornament zastosowałam za okładce dla małego Myszonka. Efekt ogromnie mi się podobał, ale nie miałam już później natchnienia i czasu, aby powtarzać te próby. Od czego jest jednak "leżące" L4. No tylko szydełko pasuje do ręki, kiedy się w pozycji półleżącej spędza wieczory. Tak powstał więc kaktus dla Bogny (interpretowany wcześniej na podstawie fragmentu zdjęcia jako gąsienica - hmmmm, świetny pomysł na kolejną okładkę! :)) i lodzik dla Lilki - mojej bratanicy!
Żeby nie płakały na szczepieniach :)


 

 Zapomniałam nałożyć róż na policzki lodowej panienki. Niedopatrzenie :)

sobota, 6 grudnia 2014

Trzecie urodziny Kajetana

Tym razem post spóźniony dokładnie pół roku i całkowicie niemikołajkowy. Dziecko nasze urodzone 6.06. w Mikołajki obchodzi wesołe nieurodziny zwane "i pół".  Niechaj więc w ten zimowy dzień na chwilę zaświeci czerwcowe słońce.
Kajtuś dostał kilka pięknych prezentów, ale czekał na ten jeden, obiecany już wcześniej...






 I mamuśki z całkiem małymi wówczas brzuchami :)

czwartek, 4 grudnia 2014

Prezent na Roczek dla... mamy!

Jestem wielką zwolenniczką teorii, że prezenty z okazji ukończenia przez dziecko pierwszego roku życia należą się przede wszystkim mamie :) Niestety dopiero niedawno na to wpadłam i wprowadzam w życie.
No bo czyją zasługą jest to, że to raczkujące/dreptające cudo takie uśmiechnięte? Że zaszczepione? Że tak uroczo ubrane na imprezę i że tort tak wspaniale udekorowany?! A że ząbki umyte, choć tylko dwa? A że sesja zdjęciowa umówiona albo już odbyta? A czy ktoś dostrzega kwiaty na stole? Że kolor serwetek pasuje do kubeczków, a bobas potrafi trzymać łyżeczkę? Nie ujmując żadnemu ojcu, którzy - wiem to na przykładzie mojego Skoczka - kochają nad życie, martwią się i starają, jest to zasługa głównie mamy tego dorodnego bobasa. A przyjrzyjcie się jej - nie otwiera dziadkom drzwi z kokonem na głowie i w bluzce, którą nosiła przez 2 tygodnie po porodzie. Jest piękna. Jeszcze znalazła czas, aby zadbać o siebie.
Prezenty należą się każdej mamie, która w urodzinowy tort wkłada świeczkę z cyferką 1, z miłością w oczach dekoruje ten tort różyczkami albo kremem wypisuje dziecięce imię i nie wiadomo jak to w ogóle możliwe, wcale nie pada na twarz ze zmęczenia. Wręcz przeciwnie, uśmiecha się... a przecież w nocy znowu wstawała, a dziecko ma w dniu urodzin 37,7 st. temp. nie wiadomo dlaczego. 
Wszystkim mamom, które mają to już za sobą, wszystkim, które właśnie to przeżywają i  - tak jak ja - znowu to przeżyją, składam urodzinowe życzenia :) I zachęcam do robienia prezentów nie tylko dla tych pięknych bobasów, ale również dla ich mam. Jestem przekonana, że ja dostałam prezent od swojej mamy za pierwszym razem, tylko dziś już  nie pamiętam co. Jednak obiektywnie rzecz biorąc byłam niewyspana, tylko tego nie czułam. To się wtedy nazywało "norma" ;)
To mój drobny upominek dla jednej z opisanych wyżej milionów mam, która za kilka dni skończy  Rok. I zaczyna kolejny, dużo łatwiejszy.

























Ewidentnie coś tam się w środku wypasa :)
























wtorek, 2 grudnia 2014

Kajetan performer i nauczyciel

Nieczęsto nasze dziecko skłonne jest do dzielenia się z nami swoim bogatym zasobem piosenek, wierszy itd. Wyłapujemy wszystko "przy okazji". Prośbą trudno to wydobyć, ale czasami się zdarza!  W tym filmie dwie piosenki, jedna bajeczka i na koniec: jak Kajetan tracił cierpliwość wobec opornego na naukę dziadka... :)


LinkWithin

Related Posts with Thumbnails