wtorek, 28 kwietnia 2015

Drzemeczka marzeń

Niewiele jest rzeczy, które potrafią naprawdę przerazić matkę. Pomijając oczywiście wypadki, upadki i tryskającą krew. Jest jeszcze to... dramat w 3 aktach, który rozgrywa się w ciągu kilku minut.

Zapowiada się błogie pół godziny. Harmonia, miłość oraz jaki ten mój bobas jest piękny...



Wtem... wszystkie włosy stają dęba (w szczególności te nieogolone, a tych jak wiadomo matka miesięcznego noworodka ma dużo), krew w żyłach zamarza, zęby pękają od nerwowego zaciskania, zmarszczka na czole przypomina Rów Mariański...



Japoński horror to przy poniższym widoku (następującym 5 min po widoku pierwszym) komedia romantyczna ;)


piątek, 17 kwietnia 2015

O dwóch takich, co dostali chmurkę

Dwójka dzieci w jednym pokoju to konieczność przeorganizowania przestrzeni. Na razie nie robię rewolucji w pokoju dziecięcym, bo za 2 lata będę kupowała "dorosłe" łóżeczko i trzeba będzie wtedy naprawdę przemyśleć wykorzystanie każdego skrawka ich pokoju. Jakie wybrać łóżka, aby nie zajmowały dużo miejsca, czy piętrowe, czy rozkładane leżanki? Gdzie zmieścić ciuchy? Czy budować szafę w ich pokoju, czy zagracić korytarz? Dwa osobne biurka czy jeden roboczy blat i dwa krzesła? Przestrzeń powinna być zorganizowana tak, aby dać chłopcom możliwość zaszycia się, odgrodzenia, jednocześnie nie zabijając przestrzeni wspólnej. No dwa lata zejdzie mi jak nic na obmyślaniu koncepcji! Na szczęście pokój ma 18 m2, więc dwóch chłopaków pomieści :)









Idealna komoda dla dwójki dzieci. Ikea oczywiście.



wtorek, 14 kwietnia 2015

Dwa miesiące, 60 dni, a raczej... 60 nocy

A wrażenie takie, jakby tych nocy już było 360. Mam nadzieję, że tak jak po pierwszym dziecku, niedługo będę mówiła koleżankom, że mają się nie przejmować, bo "to się tak szybko zapomina". Pffff... no nie wiem, chyba nieprzytomna z niewyspania byłam jak takie rzeczy wygadywałam. Marzę o 6 godzinach snu bez żadnych przerw, to by było takie cuuuudowne. Co do innych kwestii związanych z życiem z niemowlakiem, to te ilustracje mówią wszystko ;) szczególnie rozbawiło mnie "gdy dziecko zaśnie, delikatnie wysuń pierś" :)))))
Przyznać też trzeba, że wrażenie ogólne jest takie jakby Olgierd był z nami co najmniej 360 dni. Po prostu od dawna. Pachnie słodko, uśmiecha się jeszcze słodziej, po dwóch miesiącach ocknął się z poporodowego szoku, odnalazł swoje piąstki, ssie je zaciekle i obserwuje... Wózkowy jest bardzo, co mnie cieszy, bo ja najbardziej lubię spacery. I tak sobie żyjemy dzień za dniem.
Co jakiś czas wybucham na nowo miłością do Skoczka, który jest najlepszym tatą na świecie...

Muszę też zacytować wycinek z maila, który dostałam niedawno od bardzo miłej (nieznanej mi) dziewczyny, również świeżo upieczonej podwójnej mamy. Z jednym dzieckiem to były wakacje. O tak!!! I proszę mi tu nie protestować, mówię do mam jednego dziecka, że też jest ciężko, że nie je, nie słucha się, nie idzie za rękę. NIE! Dziewczyny, wierzcie mi, to wciąż są wakacje ;)
I to pisałam ja, jedną ręką oczywiście. A drugą nogą na spacerze. A nie, chwila, jeszcze muszę upchnąć piersi do stanika i rozczesać włosy. Mokre.
Buziaczki :)
























wiadomość z ostatniej chwili, jeszcze zanim pusci to tvn 24: rozczesałam!

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails