wtorek, 14 kwietnia 2015

Dwa miesiące, 60 dni, a raczej... 60 nocy

A wrażenie takie, jakby tych nocy już było 360. Mam nadzieję, że tak jak po pierwszym dziecku, niedługo będę mówiła koleżankom, że mają się nie przejmować, bo "to się tak szybko zapomina". Pffff... no nie wiem, chyba nieprzytomna z niewyspania byłam jak takie rzeczy wygadywałam. Marzę o 6 godzinach snu bez żadnych przerw, to by było takie cuuuudowne. Co do innych kwestii związanych z życiem z niemowlakiem, to te ilustracje mówią wszystko ;) szczególnie rozbawiło mnie "gdy dziecko zaśnie, delikatnie wysuń pierś" :)))))
Przyznać też trzeba, że wrażenie ogólne jest takie jakby Olgierd był z nami co najmniej 360 dni. Po prostu od dawna. Pachnie słodko, uśmiecha się jeszcze słodziej, po dwóch miesiącach ocknął się z poporodowego szoku, odnalazł swoje piąstki, ssie je zaciekle i obserwuje... Wózkowy jest bardzo, co mnie cieszy, bo ja najbardziej lubię spacery. I tak sobie żyjemy dzień za dniem.
Co jakiś czas wybucham na nowo miłością do Skoczka, który jest najlepszym tatą na świecie...

Muszę też zacytować wycinek z maila, który dostałam niedawno od bardzo miłej (nieznanej mi) dziewczyny, również świeżo upieczonej podwójnej mamy. Z jednym dzieckiem to były wakacje. O tak!!! I proszę mi tu nie protestować, mówię do mam jednego dziecka, że też jest ciężko, że nie je, nie słucha się, nie idzie za rękę. NIE! Dziewczyny, wierzcie mi, to wciąż są wakacje ;)
I to pisałam ja, jedną ręką oczywiście. A drugą nogą na spacerze. A nie, chwila, jeszcze muszę upchnąć piersi do stanika i rozczesać włosy. Mokre.
Buziaczki :)
























wiadomość z ostatniej chwili, jeszcze zanim pusci to tvn 24: rozczesałam!

12 komentarzy:

  1. Super z tymi wakacjami :) Ja nie narzekam, faktycznie mam wakacje ;)

    OdpowiedzUsuń
  2. hahahahha:) Pierwsze foto mnie rozwaliło:) No i pięknie się rozczesałaś-brawo i do przodu;) :*

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Możesz być moim coachem! Jedno słowo upomnienia i bach ! Post na blogu :)

      Usuń
  3. Maluszek rośnie jak na drożdżach :)
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  4. (Nie)Takie_Straszne_Jeżyce14 kwietnia 2015 23:38

    Hardkor zaczyna się, gdy trzeba z dwójką pojechać do lekarza (sama, bo mąż w pracy). Zakładając, że wizytę mam na 12, 30 minut na dojazd (z zapasem, bo zawsze mogą być korki na Hetmańskiej i na Jana Pawła), zaczynam się szykować ok. 10.30, pół godziny zajmuje mi przekonanie córki, że musimy iść, ubrać się, że nie musi po raz 1289 obejrzeć tego samego odcinka Dory, następnie, jak już spacyfikuję zażywną 3-latkę, biorę się za roczniaka, który akurat (do wyboru) chce spać, biegać,cycać, srać. Jak już (do wyboru) ponoszę go, dorwę, dam cycka na 5 minut, wytrę kupę, wbijam dzieciaka w ciuchy i przy akompaniamencie wrzasku pt. "zdejmij mi tę cholerną szmatę z głowy" (chodzi o czapkę, nie cierpi), spocona, zmęczona, wypadam z mieszkania o 11.25. W ciągu 5 minut staram się upchnąć oboje do auta, ale przynajmniej jedno postanawia akurat nie chcieć siedzieć w foteliku i wypina się w zgrabny łuk godny olimpijskiego złota z gimnastyki artystycznej. Dopycham nogą (nie żartuję), zapinam, nerwowo odpalam, ruszam, jeszcze tylko przejazd przez miasto, kilka niecenzuralnych słów pod adresem innych kierowców, dojeżdżam na parking centrum medycznego. Tam najpierw próbuję zaparkować (nie jestem w tym dobra), następnie wyciągam za szmaty przychówek, który akurat (do wyboru) zasnął, chce siku, nie chce wychodzić z samochodu, bo jednak było fajnie, i lecę do lekarza. O 11.57 wpadam do recepcji, odklikuję obecność dzieci i ciągnę je w kierunku gabinetu nr 15. W gabinecie staję na głowie, żeby opanować rozszalały żywioł, usłyszeć zalecenia lekarza, następnie na nowo zaczyna się cyrk z ubieraniem, pakowaniem do samochodu, dojazdem, skrajnie zmęczona docieram do domu, myślę "może herbaty?". Figa z makiem! Siku, kupa, pić, jeść, baaaajkęęęę!!! Mamoooo, baaaaaajkę!!!!! I to "mamooo" rozbrzmiewa symfonicznie do wieczora. Marzę "może chociaż "Żony Hollywood" obejrzę?" Akurat! Łapię karpia i po zabawie. I tak od trzech lat, i jeszcze pewnie przez kolejne naście...Keep calm! ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ale dzieci to sama radość :D
      A tak poważnie, to mogę tylko powiedzieć, że podziwiam. Ciebie, siebie i każdą matkę. A matkę podwójną podziwiam podwójnie :) A jeszcze zapomniałaś na pewno dodać, że zrobiłaś zakupy gdzieś po drodze i jak tata wrócił z pracy to w domu był obiad. Jak my to robimy? A dołóżmy sobie jeszcze do tego chodzenie do pracy za chwilę (krótszą lub dłuższą) :)))
      Przyznam, że ja nawet lubiłam wycieczki do lekarza z Kajetanem. On jest zawsze bardzo kochany, nigdy nie protestuje np. przy pakowaniu do samochodu, nie robi scen, u lekarza jest grzeczny. Po wizycie zawsze była nagroda: jechaliśmy na lody i kawkę. I mogłam sobie z tym moim towarzyszem siedzieć spokojnie w kawiarni (tak bliżej 3 lat niż 2). No ale teraz poprzeczka mi się podwyższyła do poziomów olimpijskich. Będę musiała brać ze sobą bluzkę na zmianę, bo pot będzie się lał strumieniami ;). Oby młodszy wdał się w brata!

      Usuń
    2. ps. i jeszcze jedno: podziwiam każdą matkę, która ma dzieci w odległości 2,5 roku i mniej. To jest też inny poziom wtajemniczenia!

      Usuń
    3. Nie straszcie, laski, bo mi się jajniki same podwiązują z przejęcia... :P

      Usuń
    4. mój synek w maju skończył rok a na marzec mam termin porodu (pierworodny będzie miał rok i 10 miesięcy) - na marzec jeśli donoszę bo spodziewam się bliźniaków - będzie hardcor aż się boję pomyśleć! :)

      Usuń
  5. Olka, jak ja się denerwowałam taką długą ciszą..Uffff
    Cudownie wyglądacie:)
    Olgierd tak bardzo przypomina mi mojego syna...naprawdę. Spojrzenia tak ie same...
    Miałam dzieci rok,po roku...Choć było ciężko ..dzisiaj tego już nie pamiętam.
    Spacery codziennie, obiadki i deserki robiłam sama..żadne słoiki, pampersów nie było :) Tylko MIŁOŚĆ dla której człowiek zrobi wszystko...
    I uwierz "starszej" matce...małe dzieci spać nie dają, a duże ...żyć nie dają.
    Nie narzekam i dzisiaj ale prawdy nie da się zmienić.
    Jesteś MATKĄ idealną!!!!
    Gorąco pozdrawiam...acha,jeśli Ty niewyspana tak pięknie wyglądasz...to masz już
    przepis na "urodę".

    Przytulam Kaja i Olgierda,
    mama-babcia Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Jaki miły komentarz :) Dla takich słów otuchy warto się mobilizować do pisania. Dziękuję Ci Aniu, jesteś dla mnie łaskawa. Ale nie jestem mamą idealną, tylko aktualnie strasznie zmęczoną i przez to marudną i bardzo nieidealną. No ale moja mama mnie pociesza, że kiedyś jeszcze się wyśpię ;) i będzie lepiej. A co do dużych dzieci.. nawet nie chcę słyszeć słowa "gimnazjum" ;)

      Usuń
  6. Fantastycznie czyta się Twój blog;) każdy wpis o czymś innym i jeszcze napisany z humorem:) baaardzo lubię tu zaglądać, a trafiłam do Ciebie przez filmiki o pieluchowaniu wielorazowym. Pozdrawiam!

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails