niedziela, 17 maja 2015

Era Spajdermela

Kiedy moja droga Zuza mówiła mi w pracy "Tylko pamiętaj, unikaj jak ognia Carsów. Dziadostwo to straszne. Męczę się z tym już kilka miesięcy i końca nie widać" myślałam sobie "Uff, jakoś mnie to ominęło". W naturalny sposób założyłam, że skoro ominęły mnie Carsy, to wszystko co szybkie, wściekłe i/lub niezbyt ekscytujące wizualnie również mnie ominie. Ohohoho. Jakże błędne było to założenie :) Pewnego dnia syn wrócił z przedszkola i zapytał "Mamo, a spajdermel to jest cłowiek - pająk?".  Doznałam wówczas wrażenia spadania, tylko nie miałam pajęczyny, na której mogłabym zawisnąć. Spadałam w otchłań wszystkiego, co mnie nie tyle mierzi, co po prostu w ogóle nie interesuje. I czego się w pewnym sensie boję, bo nie lubię agresji, a w tych bajkach agresji jest mnóstwo. Po Spajdermelu pojawił się Batman przyszłości. I wtedy się zorientowałam, że Spiderman nie taki zły. Wszystko jest więc kwestią punktu odniesienia. Po Batmanie przyszłości można mieć autentyczne senne koszmary. W szczególności jeżeli ma się 4 lata... 
Gdzie się podziała era Kubusia Puchatka, ja się pytam? Nie było, przeskoczyliśmy to. Codziennie od dwóch lat zaczynam wieczór z synem od mantry "A może poczytamy Piotrusia Królika?". I każdego dnia słyszę to samo "Moze nie. A moze pocytamy o szkielecie?". Proszę, niech mnie ktoś pocieszy, że jeszcze będzie mi dane czytać do snu Muminki!
Spajdermel to nie najgorsza rzecz, jaką można przynieść z przedszkola. Mógł przecież wrócić z wszawicą ;)
Pan w obcisłym pajęczym wdzianku zadomowił się u nas i ma się dobrze. Przypałętał się ostatecznie w czasie Pyrkonu. Wtedy to chłopcy (bez najmłodszego, który - nie przewiduję innej opcji - będzie fanem Kubusia Puchatka!) poszli podziwiać przebierańców. Kajetan zadał kilka razy pytanie "Co to za balik?", a potem wypatrzył małą niewinną  figurkę w koszu z używanymi gadżetami. Miłość była od pierwszego wejrzenia, a integrację przypieczętowaliśmy wspólnym odpoczynkiem na trawie...





























Potem klient uczepił się wózka, bo bał się, że nie zabierzemy go ze sobą do domu...




























I naprawdę strasznie się popisywał!




























Mieszka z nami już kilka tygodni i bawi się świetnie. Codziennie szukamy go po domu i codziennie nas zaskakuje. Nie jest taki straszny, jak go namalowali :)



No. To super, że nie mam córki. Fazę Spajdermana będę przechodzić dwa razy. Ze Skoczkiem to w sumie trzy. Bomba ;)

6 komentarzy:

  1. U nas to samo, chociaż Marcel ma dopiero 3 lata to piorunstwo też przyniósł z przedszkola :) Ja tylko się boję kiedy przyjdzie czas, że poprosi o koszulkę ze spidermanem (u nas tez czasami bywa nazywany spiderbat :)) pozdrawiam Asia

    OdpowiedzUsuń
  2. Biedny Olgierd, nie wyglada na zadowolonego....

    OdpowiedzUsuń
  3. Przy córce przechodzę fazę "monster high".
    Spiderman nie jest zły. Przynajmniej ma akceptowalną estetykę...
    ;-)

    (Wonderwoman)

    OdpowiedzUsuń
  4. Koszulek mam już ze trzy!
    I faktycznie, chyba nie ma nic gorszego niż monster high :):)

    OdpowiedzUsuń
  5. Haha, no i bosko :) A ten Spajdermel faktycznie się Was uczepił. I nawet za dewastację ścian się koleś zabrał, oj ti ti ;)

    OdpowiedzUsuń
  6. Spajdermel... haha! Dzieci to są jednak zabawne. Za moich czasów panował szczyt na Pokemony. Były dosłownie wszędzie, a moi koledzy udawali owe stworki i mentalnie wpasowywali się w tematykę. Tak działa dziecięca fascynacja.

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails