poniedziałek, 4 maja 2015

Okładki dla Olgierda i Anieli

Jedną z nich zrobiłam na wakacjach będąc :) Czyli mając na stanie jedno dziecko na zewnątrz, a drugie wewnątrz brzucha. Drugiej okładki nie mogłam poczynić będąc w ciąży, bo nie wiedziałam jeszcze wtedy, że poznam Anielę. 
Historia naszej znajomości jest niesamowita i naprawdę pozostanie ze mną do końca życia. Słyszałam bowiem, jak Aniela się rodzi... Leżałam wówczas na przejściowej sali porodowej podłączona do KTG (nie rodziłam, była to tylko obserwacja, urodziłam następnego dnia) i pisałam z nudów smsy do Skoczka. Wtem usłyszałam niesamowity krzyk, jakby Matka Natura włożyła wszystkie swoje siły i na tę jedną sekundę wlała je w płuca i gardło tej jednej matki! A po chwili, po kilku sekundach usłyszałam... płacz dziecka. To urodziła się Aniela, jak imię zwiastowało, mały aniołek, czego mogłam doświadczyć mieszkając z nią i jej przemiłą mamą 6 dni na sali poporodowej. I tak to właśnie na świat przyszła szpitalna "siostra" Olgierda i tak skrzyżowały się życiowe ścieżki: moja i mamy Anieli. Życie wciąż zaskakuje :)

























ps. Nie trudno się domyślić, co pisałam w smsie do Skoczka :) powiedzmy, że po tak wstrząsającym doświadczeniu wyrażałam dobitnie chęć ucieczki ze szpitala w piżamie i plastikowych klapkach. W tym momencie poród był dla mnie jak koniec świata! A mam same miłe wspomnienia :)

3 komentarze:

  1. Aż ciarki mię przeszły, Akacjello! Niezwykła historia. Całusy dla Twoich synów! Ja gratulowałam, powiedz, że gratulowałam, a nie, że mi się śniło tylko, że gratuluję?! Zakręcona taka jestem ostatnio, że hej heeeej :) Jeszcze nic sięnie dzieje, jeszcze Sopot, ale kroi się kolejna przeprowadzka, pewnie międzykontynentalna, powrotna do Hameryki. Życie zaskakuje, zaskakuje wciąż...
    No ale jak już kiedyś umrę to upraszam, aby me ciało w jednym grobie pozostawało :D
    W czwartek jedziemy do Krakowa na cztery dni, jupijajej :)) Jeśli sie nam jeszcze Poznań uda wykroić to będę pisać na bank, aby choć pięć minut, dziesięć, piętnaście :)
    No, ucałowania, zwłaszcza dla Pięknego Ola!
    Marchwiata

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ależ gratulowałaś moja droga, a i owszem :) Co to znaczy, że znowu ojczyzn e opuszczasz?! Ja rozumiem, że za oceanem każdy chciałby choć chwilę pomieszkać, ale czy to aby nie za daleko od babci? od dziadka? od starówki w Gdańsku? Pisz do mnie, jak przelotem będziesz w Poznaniu, może akurat się uda :) Ściskamy!

      Usuń
  2. Takie szpitalne znajomości są bardzo fajne.
    Nas dzisiaj odwiedził właśnie taki kolega z porodówki z mamą. A chłopcy mają przecież już cztery lata!
    Jakoś przy drugim dziecku nie zdarzyło mi się takiej przyjaźni nawiązać, bardziej mi zależało na odsypianiu niż na gadaniu :-P
    Fajne te okładki na książeczkę zdrowia!
    Pozdrawiam,
    Ola

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails