środa, 1 lipca 2015

Buba skończył 4 miesiące





Całkiem niedawno zamieściłam na blogu zdjęcie będące porównaniem Kajetana i Olgierda w wieku 3 miesięcy. Utrwaliło to wówczas całkowicie błędne przekonanie, że chłopcy są do siebie podobni. Moim i Skoczka zdaniem nie są do siebie podobni w ogóle. Może tylko pod względem skromnego owłosienia głowy, posiadania czterech kończyn i po jednym siusiaku każdy :)
Poza tym nic a nic. Kajetan ma oczy błękitne, Olgierd granatowe ze złotymi nitkami przy źrenicach (czy to znaczy, że się zmieniają?). Poza tym inne usta, nosy, gabaryty, spojrzenie. Od około 3 miesięcy nie miałam poczucia, że przeżywam deja vu. Zdarzało się to wyłącznie po porodzie. Czasami wydawało mi się, że kiedy Olo śpi, to jest podobny do Kaja. Dziś już nie widzę tego podobieństwa w ogóle.
Takiego uśmiechu nie widziałam na pewno nigdy w życiu :)

Jaka jest jego osobowość? Na tym etapie jest to oczywiście zgadywanie, ale to co mogę powiedzieć na pewno, to to, że trafił nam się bardzo ciekawski świata egzemplarz.
Uśmiecha się do każdego kto obdarzy go uśmiechem. Rozpoznaje twarze członków rodziny i do nich śmieje się najchętniej. Nie boi się obcych, skanuje wszystkie twarze z wielką ciekawością. W ogóle jest naprawdę niesamowicie ciekawski. Uwielbia eksplorować nowe miejsca, nowe otoczenie, czasami zaczyna marudzić, kiedy znudzi mu się przebywanie w jednym pokoju. Dla niego szczytem marzeń będzie umieszczenie go w nosidełku przodem do świata i pójście do sklepu. Trudno wtedy cokolwiek włożyć do koszyka, bo kiedy nosiciel ma w rękach OBIEKT, to Olek po prostu wpada w spazmatyczny taniec połączony z energicznym wyciąganiem rąk w celu przechwycenia obiektu zanim zniknie.
Karol śmieje się, że jak wchodzimy do jakiegoś nowego pomieszczenia to mały ma minę jakby skanował to pomieszczenie z lewej do prawej i zapamiętywał na przyszłość.
Śpi bo musi, nie dlatego, że lubi. Co więcej, śpi jak zając pod miedzą, obudzi go najmniejsze skrzypnięcie sprężyny w materacu. Wczoraj w parku obudził go śpiewający ptak, dziś dźwięk zamykania zamka przy mojej małej torebce. Zazwyczaj kiedy jesteśmy w domu, to na poranną drzemkę kładę się z nim. Jeśli nie, to przez godzinę lewituję nad podłogą, aby go nie obudzić. Przenoszenie go po nocnym karmieniu do łóżeczka wygląda mniej więcej tak (i nie zawsze kończy się powodzeniem):


Jaśnie pan stołuje się tak często, że gdybym nie karmiła piersią, to musiałabym zaciągnąć kredyt pod hipotekę, aby na mleko wydawać! Rany boskie, to dziecko jest ciągle głodne. Cztery miesiące stuknęły, a on ani myśli rezygnować z posiłków co 2 godziny. Wróżę sobie pierwszą przespaną noc za jakieś 8 miesięcy... Chyba będę tak przejęta, że sama oka nie zmrużę następnej nocy.
Podsumowując, mimo trudnych początków trafił nam się kolejny łatwy i raczej niepłaczący egzemplarz. Bardzo uśmiechnięty, bardzo bystry i bardzo łatwy w obsłudze. Ja to mam szczęście :) W odróżnieniu od Kajetana kocha matę edukacyjną i karuzelę od Cioci Kasi. Nawet kiedy idziemy kłaść się na drzemkę, to przechodząc koło karuzeli jeszcze raz spróbuje wyrwać mi się z rąk, aby dosięgnąć te stworzenia! Jeszcze ten jeden ostatni raz daj mi spróbować, mamoooooo! Damn! Znowu się nie udało. Porażka, pójdę spać.
No i siedzi. Siedzi, chce stać, turlać się. Leżenie jest generalnie nie dla niego. Gdyby nie to, że mogę podnieść oparcie w wózku do pozycji półleżącej, to już dawno musiałabym go przesadzić na spacerówkę. Jest żądny wrażeń i przygód. Myślę, że będzie kolejnym dobrym kandydatem do kariery żłobkowej.
A tutaj na rękach u Cioci Karoliny ze swoją 2,5 miesiąca starszą kuzynką Lilianką. Tak by mniej więcej wyglądało życie ciotki z bliźniakami. Współczucie ogarnia mnie na sam widok ;)

 Uśpiła moją czujność i mnie zarazem.
 Uśpiła mnie! Naprawdę zasnąłem. Foch.
 (swoją drogą, skoro dziewczyna zarobiła miliony na wizerunku grumpy cata, to może ja zrobię karierę jako matka grumpy baby?!)

A to już my kulający się na kanapie. Jesteś fajny Buba, możesz zostać. Tylko śpij ładnie w nocy ;)

6 komentarzy:

  1. Kochana, widziałaś TEN usmiech już setki, jak nie tysiące razy! To uśmiech Karola, jak opowiada o czarnej dziurze ;)!!! Kolejny udany egzemplarz.

    OdpowiedzUsuń
  2. To cudowne, że Olgierd tak się pięknie rozwija. Niech rośnie zdrowo, bo zdrowie jest najważniejsze! Śliczny jest, podobny do dziadka, czy taty, mniej ważne, wszystkich masz cudnych mężczyzn w rodzinie :) A Ty Ola wyglądasz ślicznie jak zawsze, uśmiechnięta, szczęśliwa, życzę Ci, aby tak było zawsze. Rodzinnie, ciepło i zdrowo :)

    OdpowiedzUsuń
  3. This is the precise weblog for anybody who needs to seek out out about this topic. You notice so much its almost arduous to argue with you. You positively put a brand new spin on a subject that's been written about for years. Nice stuff, simply nice!

    OdpowiedzUsuń
  4. Mamo mamo!! on chce kaszki!!! :) od dwóch latek jestem mamą Ignacego i on tak samo jak Twój synek był strasznym mlecznym łakomczuchem. Dopiero niedawno cycuś musiał zostać odebrany siłą bo chcemy mieć drugiego malucha. W wieku pięciu miesięcy Ignaś ważył 10kg i dzisiaj kiedy bawi się z rówieśnikami nikt nie chce uwierzyć że jest od nich młodszy. Daj mu kilka łyżeczek kaszki przed spanie i będzie spał jak anioł. Sama będziesz się budzić i sprawdzać czy śpi ;) Zapowiada Ci się chłop jak dąb w rodzinie więc musicie uzbroić się w duże zapasy pysznej kaszki. Ignaś do dzisiaj ubóstwia swoje kasze z naszymi słoiczkowymi przetworami. Zrób prosty test zapraszając Olusia do stołu i sprawdź czy przełyka intensywniej ślinkę kiedy Wy jecie. Jeśli tak to ewidentnie Wasze dzieciątko potrzebuje coś treściwszego od mleczka i nie będzie to przestępstwem z Twojej strony jeśli dasz mu ją przed szóstym miesiącem :)
    Pozdrawiam i życzę samych przespanych nocek :)
    Agata

    OdpowiedzUsuń
  5. Brzmi to wszystko mądrze i dobrze, mam tylko dwa problemy z kaszką. Z Kajetan miał 5 miesięcy to również miałam kryzys nieprzespanych nocy i dodałam mu kaszki do mleka i strasznie wymiotował godzinę po nakarmieniu. Druga sprawa: nie mam zaufania do kaszek nestle, wydaje mi się, że są mało wartościowe. Masz jakąś zaufaną wartościową kaszkę?

    OdpowiedzUsuń
  6. Jezuu jak ten czas mknie kiedy jest lato...przepraszam, że tak późno...ale słoik słoikiem pogania u mnie w domku w tej chwili... Ja Ignacemu kupowałam od samego początku kaszki z firmy Bobovita i normalnie podawała je mu łyżeczką.Nie dodawałam do mleka bo niestety nie potrafił pić ze smoczka. Ignaś uwielbiał kaszkę mleczno ryżową waniliową i do niej pakowałam mu różności z mojej spiżarni, wszelkiego rodzaju dżemy. Dzięki temu przy okazji zakupu jednej kaszki którą dziecko powinno zjeść w ciągu trzech tygodni miałam milion różnych smaków. Teraz za to woli kaszkę mannę, jest bardziej syta i trochę ma inna konsystencję no i dżemy teraz wybiera już sam :)
    Powodzenia Olu :)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails