poniedziałek, 3 sierpnia 2015

Czerwiec i lipiec 2015

Bobas nam rośnie, temperatura rośnie, rozmiar stóp rośnie (Kajetan w środku sezonu wyrósł z sandałów). Włosy mi nie rosną, ino wypadają.
W chłodniejsze dni elegancki kawaler podrywa babcie na ulicach oraz swoje osobiste babcie również.




Tak sobie liznę zalotnie, pyszności, jestem uroczy, czyż nie?
(właśnie stwierdziłam, że mie te dżinsy zginęły :| )

Pogoda w lipcu była szalona, w dzień upały, wieczorami burze, temperatury oszałamiajace, wilgotność 100%. Czy jest coś wspanialszego niż letnia burza? Jest - biesadowanie na balkonie po burzy. Wystarczy, że Kajetan zrobi jedną śmieszną minę, a bobas jest w siódmym niebie :)































Starszy model też czasami zapozuje


























W lipcu oczekiwaliśmy też miłych gości...

były też niezbyt miłe niespodzianki :) A jak się darłam z sypialni "Karol, chodź tu do mnie szybko!" to Skoczek myślał, że będzie świadkiem epickiego wydarzenia rozwojowego typu "usiadł sam", a nie że zostanie świadkiem wytarzania się w epickiej kupie ;) Nie dzwońcie po opiekę społeczną, proszę!



























Były też przytulaski, kulanie się po kanapie i łóżku, dokumentowanie zmian. Tak mi dobrze latem, tak mi dobrze. No i widzę pierwsze światełko w tunelu: pół roku młodego ( wybije 11 sierpnia). A on już siedzi. Ile go matka przenosiła, nie ustalono ;)










3 komentarze:

  1. Witaj Akacjo!
    Od jakiegoś czasu (chyba od ok.9 miesięcy, odkąd moja córcia pojawiła się na świecie :)) zaglądam systematycznie na Twojego bloga. Moja przygoda "z Tobą" zaczęła się od pieluszek wielorazowych (świetnych opisów i przekomicznych filmików :D), do których niestety nie wystarczyło mi motywacji, aby wdrożyć je w życie. Ale zostałam i jestem wierną czytelniczką!
    A teraz do rzeczy :P, od kilku tygodni poszukiwałam tropu na narzutę/koc/pled (białą z frędzlami), którą gdzieś zobaczyłam i za Chiny nie mogłam dowiedzieć się gdzie ją dostać. Aż tu nagle, czytając Twój kolejny wpis…. Patrzę…. A to ona! Nie ta, którą wcześniej widziałam, ale taka sama ;)
    Ulżyj mi zatem i powiedz, gdzie takowe dają, ładnie proszę :)

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją świetną rodzinkę :)

    PS ten post czytałam duuuuuuużo wcześniej, ale tak długo biłam się z myślami, czy wypada pytać o takie rzeczy. Nadal twierdzę, że nie wypada (bo blog nie tego dotyczy), ale pazerność wygrała :/

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
  2. Witaj Akacjo!
    Od jakiegoś czasu (chyba od ok.9 miesięcy, odkąd moja córcia pojawiła się na świecie :)) zaglądam systematycznie na Twojego bloga. Moja przygoda "z Tobą" zaczęła się od pieluszek wielorazowych (świetnych opisów i przekomicznych filmików :D), do których niestety nie wystarczyło mi motywacji, aby wdrożyć je w życie. Ale zostałam i jestem wierną czytelniczką!
    A teraz do rzeczy :P, od kilku tygodni poszukiwałam tropu na narzutę/koc/pled (białą z frędzlami), którą gdzieś zobaczyłam i za Chiny nie mogłam dowiedzieć się gdzie ją dostać. Aż tu nagle, czytając Twój kolejny wpis…. Patrzę…. A to ona! Nie ta, którą wcześniej widziałam, ale taka sama ;)
    Ulżyj mi zatem i powiedz, gdzie takowe dają, ładnie proszę :)

    Pozdrawiam serdecznie Ciebie i Twoją świetną rodzinkę :)

    PS ten post czytałam duuuuuuużo wcześniej, ale tak długo biłam się z myślami, czy wypada pytać o takie rzeczy. Nadal twierdzę, że nie wypada (bo blog nie tego dotyczy), ale pazerność wygrała :/

    Pozdrawiam
    Ania

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Droga Aniu, ależ wypada, nie widzę w tym nic niestosownego. Tyle, że... ja nie wiem skąd ten pled! Dostałam go w prezencie od teściowej wiele lat temu. Pojawia się na zdjęciach moich prawie od początku bloga. Mogę spytać teściowej gdzie go kupiła, ale jestem przekonana, że odpowie coś w stylu "Sklep z pościelą na św. Marcinie". Także przykro mi, że nie mogę podrzucić linka do sklepu :)

      Usuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails