czwartek, 8 października 2015

Pierwsze półrocze 2015 na filmie

Duuuużo się wydarzyło w 2015 roku. W zasadzie można powiedzieć, że zaliczyliśmy wielką woltę i życie układaliśmy od nowa. Wszystko za sprawą narodzin naszego Bubingtona! Do lutego leżałam i ledwo się ruszałam, wyjście do toalety było jak wejście na Śnieżkę. A od 11 lutego tempo zaczęło przyśpieszać szaleńczo. Wciąż ledwo nadążam. Teraz usiadłam, mały śpi, próbuję zebrać myśli, jakoś się spiąć, napisać te kilka zdań, ale... piszę i nie jestem pewna nawet odmiany poszczególnych słów! Mam wielką czarną dziurę w głowie! 
Obudziliśmy się o 7:25. Późno, bo od 5:00 do 6:00 Olgierd próbował rozpocząć dzień, a ja konsekwentnie odmawiałam mu wyjścia z łóżka. Wymęczeni zasnęliśmy o 6:00 i obudziliśmy się o wpół do ósmej prawie. Skoczek już jechał do Warszawy, ja wyskoczyłam z łóżka poganiając chłopaków. A żal, naprawdę żal im przerywać zabawę w łóżku, bo są tacy słodcy! Kaju z reguły rozpoczyna dzień od rozśmieszania Olka. To taka wspaniała zmiana, po miesiącach zazdrości i przystosowywania się do nowej sytuacji, że naprawdę nie chce się tego przerywać. No ale trudno, trzeba. Od tego momentu czas leci dwa razy szybciej. Kajtek: namówić do tego, aby się ubrał, dać syropy na odporność (czosnkowy i neosine), włączyć Franklina (jeśli się sam ubierze). Dzięki Bogu, że jest już na tyle samodzielny, że sam się wysika, spuści wodę itd. Olgierd: złapanie (raczkuje!!!!), przewinięcie, wycałowanie grubaśnych ud, ubranie, mleko. Okej! Udało się 7:55, zdążymy na śniadanie do przedszkola! A nie, damn! - wciąż jestem w piżamie :D Okej, biegnę do sypialni, chłopaków zostawiam w przedpokoju, Olo wcina moje sznurowadła, Kajtek ubiera buty i zaczepia małego. Wciągam dres, w myślach przepraszam ciocię Małgosię za swój wygląd poranny, bo dres jak dres, ale włosy... O zgrozo. No trudno. Oczywiście spotykam piętro niżej Kubę, wiadomo, zawsze się spotykamy kiedy mam najtłustsze możliwe włosy. Sorry Kuba. Na szczęście mój sąsiad jest w równie szampańskim nastroju i również w niedoczasie i w myślach układa plan, jak w ciągu 5 min zapakować się na rower z małym i raczej nie zwraca uwagi na mój wygląd :)))) Dobra, jeszcze 5 minut gimnastyki wyczynowej polegającej na jednoczesnym wpinaniu dwójki w foteliki z symultanicznym wciąganiem tyłka, żeby mnie nie potrącili kierowcy polujący na miejsce parkingowe i jesteśmy w samochodzie! Kuba też rusza, high five! Pierwsze sukcesy tego dnia, ruszamy :) Och, słodkie prowadzenie samochodu, jaki to relaks. Po drodze śpiewamy piosenkę ze słuchowiska o Bazyliszku, 10 min później wyładowujemy się w przedszkolu. Buba raczkuje po szatni i przekłada dzieciakom buty w przegródkach, udaję że tego nie widzę :) Kajetan studiuje stan kurtek wśród Koziołków i stwierdza przybycie ulubionych kolegów. Biegniemy do sali w podskokach. Przy drzwiach całusek, ściskamy się, żegnamy, pobiegł. Chętnie zostałabym pod drzwiami i obserwowała, ale niestety nie mogę, bo co najmniej sześcioro oczu gapi się na mnie zdziwione, że jeszcze sobie nie poszłam. No nic, Olo, jedziemy do domu na śniadanie. 
Obecnie potrzebuję jakichś 30 min na uspokojenie tętna. Po powrocie było jeszcze śniadanie, mycie głowy z raczkującym i uciekającym z łazienki gadem. Czy to nie jest fitness?! Do czego ja zmierzałam??? Aha! Już wiem. Pomniki dla samotnych matek, bo poranki bez taty Karola, to czyste szaleństwo!
Generalnie od kilku miesięcy jest dużo szaleństwa, dużo śliny, dużo śmiechu i mało spania. Za mało :) Film w dwóch częściach: pierwsza to zima i wiosna, druga to lato.


5 komentarzy:

  1. Dlatego ja pokupowałam sobie piżamy składające z zestawów typu: bluza/tunika za tyłek + legginsy (są w H&M-ie i KappAhlu), które wcale nie wyglądają jak klasyczna odzież sypialniana, więc zakładam na to rano tylko ciepłą bluzę lub kurtkę, wkładam płaskie wygodne buty, na tłuste kłaki zakładam bejsbolówkę lub jak mam dodatkowe 5 min. spryskuje je Batiste (albo wcieram w nie puder dla niemowląt) dopijając zimną kawę z wczorajszego dnia (czasem odgrzaną w mikro.), worki pod oczami zasłaniam ciemnymi okularami i w długą...
    Nawet po przedszkolu idę tak jeszcze na zakupy ;)
    Najmłodsze dziecię też jest jeszcze w pajacu, w którym spało, pod bluzą lub kombinezonem (dzisiejsze pajace też zresztą nie wyglądają już jak bielizna tylko najczęściej raczej jak zwykłe ubranka jednoczęściowe).
    Staraj się uprościć sobie poranki jak tylko się da. Dziś jest przecież tyle udogodnień
    Pozdr. :)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. A na odporność daję tran Lysi (niearomatyzowany; ma lepszy smak od Möller'sa) strzykawką EasyTran (kupioną w NO, ale w PL takie zwykłe po lekach/syropach też się nadają), żeby się nie rozchodził po kubkach smakowych i Rotbäckchen Immunstark (czyli Rumiane Policzki na odporność) od Haus Rabenhorst.

      Usuń
    2. Suchy szampon zawsze mi się kończy w takich sytuacjach ;) Pozdrawiam i dzięki za podzielenie się własnym doświadczeniem!

      Usuń
  2. a ja mam pytanie: jakiego programu używasz do montowania filmików??
    pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
  3. Super opis!I Fajne filmy, też zamierzamy takie zrobić :-)

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails