niedziela, 8 listopada 2015

Jesienne powroty z przedszkola

Uszykowaliśmy się z juniorem warstwowo. To jeszcze nie zima, a już można się naprawdę pokazowo spocić szykując do wyjścia. Ten moment, kiedy przed kamienicą Olo ląduje w końcu w wózku pod kocem, a ja nakładam rękawiczki, to mały sukces dnia powszedniego. Poszliśmy sobie spacerkiem po Kajtusia do przedszkola, odebraliśmy go i ruszyliśmy w stronę domu. Po drodze w parku mamy salę, na której Kajtek trenuje judo. Tam postanowiłam zrobić kilka jesiennych zdjęć. Oczywiście zanim wrzuciłam potomstwo w liście sprawdziłam czy nie tarza się w nich jakaś blogerka modowa :) Takowej nie stwierdzono, a ja jestem tak daleko od tematu mody jak od pomysłu, aby jeszcze kiedykolwiek się rozmnożyć! 











Czy tylko ja widzę, że dziurki w butach Kaja nie bawią się dobrze? :D
Olgierd rechotał ze śmiechu, kiedy Kajuś zasypywał go liśćmi, czego uwiecznić nie mogłam, gdyż wciąż zepsuty mam mikrofon w telefonie. Porażka.
W tym tygodniu mamy w domu szpital polowy, wszscy jesteśmy chorzy, wszyscy cierpiący. Nie śpimy, kaszlemy. Kajetan ma stan zapalny trzeciego migdałka, Olo przeszedł trzydniówkę, zapalenie gardła, a obecnie walczy z katarem. Oficjalnie nienawidzę listopada. Trzeba to kolejny raz przeżyć i powtarzać sobie w myślach podnoszące na duchu amerykańskie powiedzonko: this  too shall pass.

1 komentarz:

  1. Bardzo dobrze Cię rozumiem! U nas zaczęło się od biegunki i wymiotów (przez trzy miesiące tego stanu w ciąży tak źle się nie czułam! - lekarka w przychodni z miejsca wypisała mi skierowanie do szpitala) - najpierw ja, potem córka (19 miesięcy), na końcu mąż. Kiedy wreszcie się z tego wyleczyliśmy (w międzyczasie "dzieląc się" TYM z rodzicami), minął tydzień i córka dostała BOSTONKI, a dzień później mąż (stan gorszy niż na internetowych zdjęciach), z której po dziś dzień nie może się wyleczyć. Także potwierdzam - nienawidzę listopada! :]

    OdpowiedzUsuń

LinkWithin

Related Posts with Thumbnails