środa, 24 lutego 2016

Rok z Bubusiem

Ten film miał być niespodzianką dla wszystkich urodzinowych gości, ale jak to w życiu - wszystko się posypało. Olo dostał ospy, urodziny zostały przełożone, a babcia Magda sobie samodzielnie wygrzebała film na YT, obejrzała i rozesłała całej rodzinie. Na własną zgubę żeśmy ją tak wykształcili w dziedzinie nowoczesnych mediów i technologii.
Także niespodzianki niet, ale z filmu i tak jestem bardzo dumna :)


wtorek, 16 lutego 2016

Walentynki '16

Poprzednie spędziłam sama w szpitalu, najgorsze Walentynki ever :( Nie chcę nawet ich wspominać. Właściwie sama nie byłam, bo z Olusiem, ale on miał wenflon wbity w głowę, co mnie jeszcze bardziej dobijało.
A Walentynki uwielbiam, bo choć teoretycznie powinny być każdego dnia, to jednak nie każdego dnia dostaje się kwiaty, liściki miłosne i małe upominki. Ja i tak mam Walentynki bardzo często, co weekend, kiedy Skoczek pozwala mi spać do 9:00. Mimo wszystko, to wspaniałe, że raz w roku człowiek stara się jeszcze bardziej i jest jeszcze lepiej. 


Gdzie mieszka miłość
Nie wiem
Może w uśmiechu
Czasem ją słychać
W śpiewie
A czasem
W echu



Kajetan wyznał mi miłość, a potem dowiedziałam się, że jedzie do Londynu z Zosią, bo Zosia jest zdrowa, a ja chora leżę w łóżku, więc wiadomo. Z chorą matką nie będzie leciał na wycieczkę ;) Zocha, szykuj się na przewodniczkę!
A Bubi to w ogóle tylko by się całował :)

czwartek, 11 lutego 2016

Olgierd skończył rok!

O tej godzinie (10:38) rok temu wyszłam ze szpitalnego gabinetu lekarskiego, aby powitać  w korytarzu Skoczka radośnie wymachującego siatką:
- Kochanie, kupiłem Ci laczuszki do szpitala, sok...
- Rodzę.
- ... buraczkowy, żeby było żelazo, tartę...
- Chyba wody mi odchodzą.
- ... szpinakową, bo wyobraź sobie, że na rynku łazarskim kupisz wszystko! Nawet plastikowe klapki.
- Albo się posikałam.
- Co?
- O mój Boże, wołaj położną, zaraz urodzę na korytarzu!

I tak to się zaczeło :) Godzinę później, kilka minut po 12:00, na świat przyszedł Piękny Olo - Buba - Bubington - Bubiński - Bubi - Gruby - Stanisław - Stacha - Stasiek. Na początku mnie przerażał, bo zamiast spać, gapił się na mnie. 20 minut drzemki u noworodka na 6 godzin aktywności to jednakowoż przerażający wynik. Potem było gorzej, bo wieczorne usypianie kończyło się przy dobrych wiatrach o 21:00. Po 1,5 miesiąca sytuacja zaczęła się normować, po 5 miesiącach bobas postanowił uściąść, po 6 miesiącach Kaju przestał być zazdrosny, po 7,5 miesiącach bobas poszedł w długą na czworakach... i cały czas próbujemy nadążyć za tym jak się zmienia, jak szaybko się rozwija i naprawdę trudno go dogonić! Tempo jest szalone, próby dostosowania się do niego przyprawiają o zawrót głowy. Pierwsze miesiące tak mi się wlekły, kolejne mijały jak oka mgnienie. Co się stało z latem? Nie wiem, przemknęło. Jesień? Zagubiła się po drodze...
Trudno jest mieć dwoje dzieci. Przynajmniej na początku. Podzielić uwagę, podzielić obowiązki, podzielić odpowiedzialność i ogrom pracy. Nie wiem, jak to robią samotne matki. Zarazem łatwo jest z dwójką, bo to młodsze patrzy na starsze i tak bardzo je uwielbia, że właściwie nie trzeba mu innego towarzystwa. Wystarczy, że jest w pokoju ze starszym. A my jako rodzice jesteśmy o wiele bardziej wyluzowani, o wiele spokojniejsi, wiele więcej czasu poświęcamy na obserwację małego i docenianie tego, jak się rozwija. Drugie dziecko to dopiero macierzyństwo jakie chciałoby się mieć. Szkoda, że nie można mieć od razu drugiego dziecka :)
A jaki jest Olgierd? Roszkoszny i bardzo, bardzo samodzielny. Wciąż nie wiem, czy to zasługa jego osobowości, czy tego, że mniej nad nim wisimy organizując mu czas. Tak czy inaczej rozczula mnie wciąż faktem, że potrafi się zainteresować zabawką, chce wiedzieć jak działa, wkłada przedmioty w inne przedmioty, testuje, czy wydają dźwięki, jeździ samochodzikami i nasladuje dźwięk silnika. Cuda, panie. Chodzi spać, a właściwie traci przytomność punkt 20:00, w ciągu dnia drzemka regularnie o 12:00 minimum 2 godziny. Mleko rano i wieczorem, noc przespana, jeżeli dopije mleka o 23:00. Szwajcarski zegarek, tak go właśnie wyszkoliliśmy ;)
Gdybym teraz miała ich określić jednym słowem, to Kajowi dałabym przydomek "sportowiec", a Olkowi "pracuś". Inne określenia? Kaju - aktywny, Olo - skupiony; Kaju - zachowawczy, Olo - ciekawy świata, Kaju - rower, Olo - klocki. I tak dalej, są zupełnie różni, także porównujując ich w tym samym wieku. Tylko z wyglądu jacyś tacy.. blondyni ;)

Sto lat, panie Bubington. Jesteś rewelacyjny! I obłędnie wyglądasz w tej koszuli.





piątek, 5 lutego 2016

A jednak! Update z sal balowych

Miałam nadzieję, że mimo iż w przyszłości czeka mnie x2 bal karnawałowy, 2x Dzień Matki, 2x Dzień Św. Marcina, 2x Halloween itd., to chociaż w tym roku będzie mi odpuszczone przebieranie dwójki. A jednak nie :) W żłobku też był event i w związku z tym miał być kostium. Dopiero wczoraj się o tym dowiedziałam i  od razu zaczęłam się zastanawiać co tu wymyślić, aby do 23:00 nie siedzieć przy maszynie?! Kiedy już wizualizowałam poranny makijaż dziecka i przyszywanie do legginsów kociego ogonu, doznałam oświecenia! Ale naprawdę, oświecenia! Jakim cudem przymniałam sobie o tym pokracznym śmiesznym bodziaku na dla niemowląt z wielkimi upasionymi brzuchami i nóżkami tak krótkimi?! Kto to zaprojektował i jakie było tego przeznaczenie? Może ubranie małego prosiaka ;) W każdym razie wygrzebałam to z dna szuflady, rozłożyłam na dywanie, wzięłam nożyczki do ręki, odcięłam te nożki jak u kaczuszki i 10 sekund później miałam przebranie karnawałowe :) Brawo ja!


A oto moja świnka :)





























Nadanie temu wpisowi etykiety "Szycie" to duże nadużycie ;)

środa, 3 lutego 2016

Czas na bal! (strój Anny z Krainy Lodu)

Powiedziałam Bubiemu, że jest zlecenie i to na cito, więc się chłopak wziął dziarsko do roboty...



I uszył sobie pelerynkę czarodzieja. A ja na to: "Bubington! Nie dla siebie szyjesz, nie dla siebie! Ty jeszcze masz czas na balowanie"



Nie dla siebie? Jak nie dla siebie, to na pewno dla Kajtka!



A Kajtek co na to? Jak na lato! Eeee, jak na zimę znaczy się. W każdym razie w trakcie wciągania spódnicy stwierdził: "Mamo... Ale ja bym wolał być Elsą!". O żeż! Tego się nie spodziewałam! Zaintersowanych zapraszam na wykład Srebrnej Akacji pt. "Ideologia Gender, teoria i praktyka. Studium przypadku".



Jak widać strój Anny dla Zofii przeszedł długą drogę zanim trafił do właścicielki. Warto było się starać, aby usłyszeć "Dziękuję ciociu!" od tej ślicznej królewny <łezka>.



























Z naszej strony natomiast pozdrawia Mario, który chciał być Spiderman'em, ale stwierdziłam, że nie zniesę. Po prostu nie zniesę!
Zdjęcia fatalne, bo z telefonu i w ciemnościach. Ale pamiatka będzie!



LinkWithin

Related Posts with Thumbnails